Translate to English

Courtesy of Maria Dulian’s family
Dzięki uprzejmości rodziny Marii Dulian
The town of Radłów was on the Polish army route through a strategic military area and thus saw many skirmishes during the Second World War. Maria Dulian was working as a nurse and dressed the wounds of Poles. She described the terrible sight after one of the attacks: ‘Blood flowed down the street. Poles were dying, Germans were dying. Everyone begged for help. I helped those I could.’ Resources were limited. Among the crying of wounded soldiers Maria heard a call for help. She saw a young German soldier, who looked at her with pleading eyes. He was pale, with a terribly wounded hand. She replied, ‘I cannot help you. You are from a hostile army. They could shoot me if I help you... ’. However, she secretly handed over bandages and iodine. The soldier put the bandages on his bleeding hand and looked at her again. Gratefully.
When the victims were cleaned up after the fight, German soldiers drove residents out of their homes to the Radłów market square for execution. ‘We were accused of delivering weapons to the soldiers. We were poked, kicked. They shouted that we were Polish bandits.’ Maria asked her attacker: ‘Why are you driving me out? I am in my own home. I didn’t attack you.’ Then the torturer started to hit Maria with a rifle butt. ‘He kicked me so badly in my knee that I started to yell. I fell down and he was about to bury me there…’ Suddenly, the Nazi soldier who was saved by Maria appeared. He showed his bandages and explained that Maria was a nurse and without her help he would have bled to death. Maria survived that day.
REFERENCES/FURTHER READING:
Maria Dulian private archives.
Maria Dulian oral account as related to the author.
Official Website of Radlow Municipality.
Przejście przed Dunajec było strategicznym obszarem wojskowym, co sprawiło, że w okolicach Radłowa odbyły się liczne potyczki i walki podczas II Wojny Światowej. Maria Dulian pracowała jako sanitariuszka opatrując rany Polakom. Po jednej z takich potyczek, Maria Dulian opisuje: “Krew płynęła ulicą. Konali Polacy, konali Niemcy. Wszyscy błagali o ratunek. Kogo mogłam, to jak mogłam, to opatrywałam rany.” Zasoby były ubogie. W zgiełku i płaczu poranionych wojaków Maria usłyszała wołanie o pomoc. Maria dostrzegła niemieckiego żołnierza, który patrzył na nią błagalnym wzrokiem. Był blady, ze straszliwie zranioną ręką. Maria odpowiedziała mu “Nie mogę Ci pomóc. Jesteś z wrogiego wojska. Mogą mnie rozstrzelać, jeżeli Ci pomogę...”. Podała mu jednak po kryjomu bandaż i jodynę. Żołnierz zaczął opatrywać mocno krwawiącej rękę. Po chwili spojrzał na nią ponownie. Z wdzięcznością.
Gdy po walce uprzątnięto ofiary, niemieccy żołnierze wypędzili mieszkańców ze swoich domów na Rynek Radłowski na egzekucję. “Zarzucano nam, żeśmy dostarczali broń żołnierzom. Szturchali nas. Krzyczeli, ze jesteśmy polskimi bandytami”. Maria postawiła się napastnikowi i zapytała “Dlaczego mnie wypędzasz? Jestem w swoim własnym domu. Ja na Ciebie nie napadłam”. Wtedy oprawca zaczął Marię okładać dotkliwie kolbą karabinu. “Tak mnie strasznie kopnął w kolano, że wyłam z bólu. On by mnie tam zakopał, bo upadłam”. Nagle pomiędzy nią, a Hitlerowcem, stanął ten sam żołnierz, któremu Maria pomogła. Pokazał swój opatrunek i wytłumaczył, że Maria jest sanitariuszką i gdyby nie ona, wykrwawiłby się na śmierć. Maria przetrwała ten dzień.
ŹRÓDŁA/POLECANA LITERATURA:
Pamiętniki Marii Dulian, zbiory prywatne, uzupełnione opowieściami Marii Dulian.
Oficjalna Strona Gminy Radłów.
